Dawno nic nie graliśmy więc uznaliśmy, że pora znowu kogoś złoić. No i przybłakały się małe francuziki Niestety był to jakiś ubogi klan, bo ani strony, ani nic... a ich angielski kulał niesamowicie
Ale do rzeczy. Pierwsz mapa - Strike. Poszło gładko, szybko i bezboleśnie, choć czasem stawiali opór. Aplix bardzo ładnie jak na niego ;p, Kamien (testujący nową broń MP5) także dobrze. Gimli początek kiepski, ale rozkręcił się i wynik mówi sam za siebie. Niestety screena mi wcięło
Druga mapa, wybrana przez przeciwnika - Crossfire. Tu już było troszkę gorzej. Obrona przegrana 6-4. W ataku dociągnęliśmy do remisu 8-8 i nagle przeciwnik wyszedł. Wnioskuję, że się poddali, więc reszta punktów dla nas i wynik mapy 12-8. Tutaj także pochwała dla Aplixa i Kamienia
Tylko, żeby mniej latania na fraga a trochę więcej gry drużynowej... ;p